Kaş: transfer z lotniska w Antalyi
Kaş leży na stoku opadającym do portu, a grecka wyspa Meis jest tak blisko, że z nadbrzeża można na niej policzyć domy. Uliczki obrośnięte bugenwillą schodzą do kei, pośrodku jednej z nich stoi licyjski sarkofag, a na zachodnim krańcu miasteczka antyczny teatr patrzy na morze. To miejsce do nurkowania, kajaków morskich i rejsów, a nie kurort z leżakami na piasku: pływa się z pomostów i z kamienistych zatoczek. Z lotniska jest tu daleko i to właśnie ta odległość w dużej mierze sprawiła, że miasteczko nigdy nie rozrosło się w pas hoteli.
Droga D400 prowadzi aż na miejsce, ale za Demre przestaje być nadmorska: skręca w głąb lądu i szerokimi pętlami przecina wysoki, słabo zaludniony teren, zanim znowu opadnie do morza. Na 190 km trzeba przyjąć około 155 minut, a najwolniejsza trzecia część to właśnie przejazd przez wyżynę. Na tym korytarzu nigdzie nie ma autostrady, więc czas wyznacza przebieg drogi, a nie ruch, i od lipca do stycznia prawie się nie zmienia. Zimą na grzbiecie chmura potrafi zalegać całymi dniami.



