Plaża Phaselis: transfer z lotniska w Antalyi
Phaselis to nie jedna plaża, lecz trzy małe zatoki należące do antycznego miasta portowego między Kemerem a Tekirovą, wszystkie w kilka minut od siebie wzdłuż brukowanej głównej ulicy stanowiska. Sosnowy las dochodzi do samej wody, więc w głębi każdej zatoki jest prawdziwy cień, a pływa się z widokiem na mury, bazy kolumn i łuki akweduktu. Dno tworzą gruby piasek i drobny żwir, a woda w osłonie cypli jest płytka i spokojna. Kto mieszka na wybrzeżu pod Kemerem, ma tu kąpiel i antyczne miasto w jednym postoju.
Z hotelu w Kemerze do parkingu przy zatokach jest około czternastu kilometrów, piętnaście do dwudziestu minut: większość drogi to D400, a ostatnie dwa kilometry to wąska droga w dół przez sosny. Tekirova i Çamyuva to dziesięć do piętnastu minut, Kiriş piętnaście do dwudziestu, Göynük około dwudziestu pięciu, Beldibi pół godziny, Antalya i Lara blisko godziny. Z Beleku półtorej godziny, z Side blisko dwóch: to poranek, nie popołudnie. Alanya, z dwiema i pół godziny w jedną stronę, jest na kąpiel za daleko. Typowe połączenie to Tekirova i stacja kolejki na Tahtalı. Autokary zjeżdżają w środku dnia; własne auto stawia cię w północnej zatoce wcześniej.
Od terminalu to 73 km, około godziny i pięciu minut, a brama zamyka się wieczorem, więc po popołudniowym lądowaniu zostaje niewiele. Poranny lot to co innego: walizki w bagażniku, zatoki dwie minuty od parkingu, a niewiele miejsc na tym wybrzeżu pozwala wykąpać się jeszcze przed zameldowaniem; kostium musi wtedy leżeć na wierzchu, a nie na dnie walizki. Potem hotel w Kemerze, piętnaście do dwudziestu minut drogą z powrotem.
Zwiedzanie: Plaża Phaselis
Trzy zatoczki, dziesięć minut marszu między skrajnymi, a większość wizyty to decyzja, w której zostać. Północna jest największa i najpłytsza, portowa w środku leży na końcu głównej ulicy, z ruinami zaraz za piaskiem, a południowa jest najmniejsza i zwykle najcichsza. Większość kąpie się w jednej, idzie do pozostałych i wraca do pierwszej. Trzy godziny obejmują to spokojnie, razem z główną ulicą, teatrem na zboczu i łukami akweduktu przy północnym krańcu.
Pod nogami jest gruby piasek zmieszany z drobnym żwirem, zbity przy wejściu i tak łagodny, że w osłonie przylądków woda daleko od brzegu wciąż sięga piersi. Różnica polega tu na tym, pośród czego się pływa: w środkowej zatoczce na mieliźnie stoją bazy kolumn i mury portu, a kamień, który leżał w morzu dwa tysiące lat, jest gładki i śliski tam, gdzie stawiasz stopę. Północna zatoczka ma najczystsze dno dla dzieci, a południowa opada szybciej i przyjmuje tę martwą falę, jaka się trafi.
Planowanie upraszcza brama. Zamyka się wieczorem, więc końca wizyty nie wybierasz ty, i dzięki temu podanie godziny odbioru jest tu najprostsze na całym tym wybrzeżu — choć sama godzina przesuwa się w ciągu roku i pytać o nią należy przed zamówieniem auta, a nie przy szlabanie. Auto czeka przy zatoczkach, dwie minuty od miejsca kąpieli. Naturalną drugą połowę dnia daje Tekirova, a w pogodny dzień stacja kolejki nad nią, więc Phaselis nie musi być całym wyjazdem.
- Środkowa zatoczka to ta z ruinami stojącymi w wodzie, a północna jest najłatwiejsza z małymi dziećmi.
- Kamień na mieliźnie jest gładki i śliski, o czym warto wiedzieć, zanim wejdziesz tam, gdzie był port.
- Trzy godziny obejmują kąpiel w jednej zatoczce, marsz do dwóch pozostałych i teatr, czyli niemal wszystko, co tu jest.
- Łuki akweduktu przy północnym krańcu to pięciominutowy krok w bok od piasku i część stanowiska, którą większość pomija.



